Przepraszam za długą przerwę! To przez egzaminy, ale potem
obiecuję się poprawić :)
W miniony weekend w SOHO Factory bawiła się elita mody
przemieszana ze zwykłymi śmiertelnikami (czyt. ja). Od piątku do niedzieli
włącznie, odbywał się Warsaw Fashion Weekend. Jakimś cudem i w tym roku udało
mi się wygrać bilety, więc wejściówkę miałam na wszystkie 3 dni, aczkolwiek
byłam tylko w sobotę. Jak było? Czytajcie dalej.
Tegoroczna edycja była poświęcona Włoskim projektantom. I
tak na pokazie prezentowały się kolekcje m.in. Liu Jo, Santo Spada, Roberto
Fragata, Francesca Liberatore i Rina Cossack. Wśród Polskich projektantów
zaprezentowała się m.in. Viola
Śpiechowicz, Monika Błotnicka i Ania Drabczyńska. Stały już punkt programu
jakim jest pokaz Młodzi Młodym „Myślę, że jesteśmy pokoleniem zupełnie
wyjątkowym” połączony z muzyką na żywo, czyli Fashion Rock w tym roku nieco
mnie zawiódł. Przy smutnych piosenkach Sorry Boys chodziły smutne modelki w
nudnych strojach. W porównaniu do zeszłego roku wypadł bardzo blado :c
Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczył mnie pokaz
TONI&GUY, na którym prezentowane były najmodniejsze fryzury tego sezonu.
Modelkami były nasze szafiarki- Maffashion, Jessica Mercedes, Jestem Kasia i Cajmel!
Dziewczyny rozpoczynały blok pokazów tematycznych- każda z nich była ubrana w
innym stylu: eleganckim, glamour, casualowym i sportowym. Z tego co zauważyłam,
większość ciuchów była z Topshop’u ;) No i przyszło mi poznać Maff osobiście!
Usłyszałam kilka ciepłych słów, więc od razu dementuję plotki jakoby była
zarozumiała i wyphotoshopowana- na żywo też jest piękna :)
Przeciwnością, z jaką było mi się zmagać na WFW była
temperatura w SOHO- oscylowała koło 0 i większość osób nosiła kurtki! A ja
założyłam krótki rękaw, myśląc, że temperatura będzie podobna do tej panującej
w Centrum EXPO (zeszła edycja). Tak więc musiałam nosić niepasującą bluzę, a pomimo
to strasznie zmarzłam! Kolejnym minusikiem były nieciekawe stoiska w strefie
zakupów- bardzo liczyłam na Staff By Maff i Lanę Nguyen- ale się przeliczyłam i
w efekcie niczego nie kupiłam :c Oprócz paru innych incydentów (m.in. nachalne
zaczepki) było super! Mimo tych kilku-zdaje się-znaczących wad- ta edycja
bardziej mi się podobała! Czekam z niecierpliwością do jesieni!
